To były początki zabójczo szybkiej jazdy rowerowej. Na takim czymś nie jechało się szybciej niż 15 km/h, ale zawsze coś! :D
A potem nadszedł czas na nowość...
Łaa! Rower 2x większy, 2x Szybszy! 3 zębatki z tyłu, jedna z przodu! Doszły przeżutki, większe koła, hamulce pod rękami i prędkość Max ponad 25 km/h! Takimi się robiło pierwsze rekordy, i pierwsze podboje ulicy. (Co prawda fotka nie zgadza się z opisem, ale co z tego :P )
Z takim sprzętem można było już się wybrać na dłuższą podróż! :) // Ja osobiście jeździłem wtedy Reksiem, a nie taką "wyczynówką", ale sami wiecie, wtedy jeszcze nie było takich maszyn...
I wreszcie przesiadka na...
Kochany Góral! :D
Koła 24/26 cali, z tyłu 6/7 zębatek, z przodu 3, prędkość Max jeszcze nie określona! Światełko przednie i tylne na dynamo, które i tak po miesiącu jest do wyrzucenia. :)
O taak, teraz przechodzimy do konkretów.
Teraz 20km/h to nie prędkość, 5 km to nie odległość, a zwykła jazda to nie zabawa. Zaczyna się zdzieranie gum, hartowanie hamulcy i męczenie przeżutek. A przede wszystkim - zaczynają się prawdziwe wyścigi.
No bo po co jechać powoli ulicą bez celu, jak można się pościgać? Odcinek drogi rowerowej - około 250 metrów prostej drogi. Dwa rowery. Dwóch zawodników. Meta kilkadziesiąt metrów dalej... Kto szybszy? :)
Jak nie można się pościgać samochodami - można to robić na rowerach. No nie jest tak?! Nie jest tak?!
To by było na tyle...
Martini



Mor nie oszukuje ze wtedy nie było takich rowerów , były tylko że kosztowały bardzo dużo w porównaniu do dzisiejszej ceny i wyboru....
OdpowiedzUsuńoszukuj*
OdpowiedzUsuńMann? Wtedy kosztowały bardzo dużo?! Przestań, mój góral kosztował nieco ponad 300zł, a dzisiaj zwykły, prostu Kross kosztuje dwa razy tyle.
OdpowiedzUsuńa BMX co ukradli ohhh bede biłłłłł
OdpowiedzUsuń