Tak... Moje zamiłowanie (jak i zresztą Martiniego) do samochodów wzięło się z filmu "Za szybcy za wściekli". Nie, nic nie pokręciłem. Najpierw oglądaliśmy ten film, ponieważ nie wiedząc skąd wziął się u mnie w domu. Później przyszła pora na pierwszą część z tej serii, a potem śledziliśmy już dalsze losy bohaterów filmu: Briana, Roma, Suki i Taja.
Później nasze małe zainteresowanie rozrosło się w większe, a na końcu w manie^^. Teraz jesteśmy maniakami samochodów i ogólnie motoryzacji. Co racja to racja, nie możemy jeszcze prowadzić, ale już niedługo^^.
Kill-Bill
Ej! Kto powiedział, że moje zamiłowanie wzięło się z Szybkich i wściekłych? :P
OdpowiedzUsuńCo prawda przez ten film jeszcze bardziej polubiłem te robote, ale ja już wcześniej w tym siedziałem. Więc nie mów za wszystkich. ;)