Need For Speed: Most Wanted
Kolejny tytuł z serii, również uważany za jeden z najlepszych NFSów.
Już? Siedzicie wygodnie? No, to zaczynamy...
Od początku:
Przede wszystkim, jest spora zmiana w grafice, jest o wiele ładniejsza i samochody prezentują się jeszcze piękniej. Samochodów jest wszystkich... 35, a w wersji Black Edition jest jeszcze dodatkowe chyba 5 wózków. Na szczęście w Most Wantedzie jest większe zróżnicowanie wśród klas samochodów, czyli teraz fan Muscli, tak samo jak Japońców i Europejczyków, znajdzie coś dla siebie. Tutaj kariera jak dla mnie prezentuje się o wiele lepiej, i przerywniki filmowe już nie są w postaci animowanego komiksu, tylko normalne filmy, z aktorami. A co ze ścieżką dźwiękową? Muzyka jest jeszcze lepsza, w porównaniu do UG2, świetnie nadaje klimat, i miło się przy niej jeździ.
Miasto:
Nie wiem, czy mniejsze, niewiem czy większe od poprzedniej części gry, ale i tak przyjemnie się jeździ. Podzielone jest na trzy dzielnice i tak jak poprzednio, każda "dzielnia" oferuje inne krajobrazy. Tylko tym razem, system autostrad jest jakoś bardziej przemyślany, bo w UG2, autostrada wiodła tylko wokół jednej dzielnicy... Tym razem w mieście pojawia się policja, czyli już nie można tak bezkarnie sobie śmigać po ulicach.
Tuning:
Bardzo, baaardzo okrojony, w porównianiu do poprzednika. Teraz nie ma do wyboru dziesiątek zderzaków, tylko zwykle 4 pełne bodykity. Co prawda spojlerów i masek nadal jest sporo, ale teraz już nie można dodać innych lusterek, świateł i neonów (jeździ się w dzień). Co najgorsze, nie można się bawić malowaniami, tylko można walnąć jakiś jeden wzór. Jedynie taki plus, że prawdziwi fani pięknych samochodów, nie będą musieli oglądać wieś tuningu. A tuning mechaniczny? Także mocno okrojony, kupujesz dany pakiet do osiągów i... i tyle. Nie ma hamowni, jest tylko w trakcie gry parę paseczków (nie)znacząco wpływających na jazdę.
Ogółem:
Kariera jest o wiele lepsza, jest do podbicia cała Czarna Lista, w której musimy pokonać 15 bossów, a na sam koniec Razora, który na początku gry kradnie naszą piękną brykę (BMW M3 GTR). Tak jak w UG było wymuszenie tuningu wizualnego, tak tutaj trzeba się cackać z policją, bo inaczej nie ukończy się gry. Aby rzucić wyzwanie kolejnemu bossowi, to oprócz przejechania danej liczby wyścigów, trzeba jeszcze wykonać tzw. Kamienie Milowe, czyli tyle co babranie się z policją. Na przykład ucieczka na czas, uderzanie radiowozów, czy taranowanie blokad.
Mimo wszystko, nie wiem, za co ludzie tak bardzo lubią Most Wanted. Co w nim takiego pociągającego? Carbon lepszy, ale o nim już w krótce...
Ocena końcowa:
7,8/10 Brakuje mi w Most Wanted czegoś takiego... pociągającego.
Pewnie znów o czymś zapomniałem, to pisać w komentarzach.
Martini

No więc zdaje mi się, że tym razem o niczym nie zapomniałeś(moge się mylić bo dawno nie grałem)
OdpowiedzUsuńDał byś komenta na temat, a nie tak :P
OdpowiedzUsuńNo, no... Fan NFS'ów się znalazł... Opis niczego sobie. Tak samo jak Cobalt... Mniam!
OdpowiedzUsuń