A jednak wracamy - z nową recenzją!
Kolejny tytuł z serii NFS - Pro Street. Niewątpliwe jest to najlepsza część z "nowszych", niestety - młodziaki jej nie lubią...
Zaczynamy
W tej częśći przenosimy się z ulicznych wyścigów na tor, pełna legalna rozgrywka. Zupełnie nowy silnik gry, mniej arcade'owy, a ciut bardziej realistyczny. Dlaczego młodziaki jej nie lubią? Bo "eej to jest legalne? Nie można jeździć po mieście i ganiać się z policją? Phi!". Jest to gra dla choć trochę starszych graczy i.. i.. no właśnie. Dobra, przejdźmy do tego jak wygląda gra. Grafika - o wiele, wiele lepsza od poprzedników. Oprócz tego, że modele samochodów są ładniejsze i ogólnie gra śliczniej wygląda, to podoba mi się nowy system cząsteczkowy. Otóż w poprzednich grach, dym to był tylko płaski sprite, który imitował wygląd dymu, a tutaj to jest... inaczej. Niewykluczone, że nadal działa podobnie, ale efekt jest stokroć lepszy, nie widać żadnych sprite'ów wbijających się w inne powierzchnie. Kolejną nowością jest model zniszczeń. Zderzenia z innym samochodem już nie kończą się tylko zarysowaniem lakieru, a gruchnięcie w ściane lub okoliczny słup kończy się skasowaniem wozu.
Aut do wyboru mamy około 55, w zależnosci od wersji gry (kolekcjonerska, zwykła i poukrywane wozy). Muzyka jest tam - jak zwykle zresztą - baardzo dobrze dopasowana i klimatyczna. Z początku burzyłem się, że nie ma hip hopów, to jak ma to utrzymać klimat wyścigów..? A jednak, bardzo przyjemnie się prowadziło, a i miło się tuningowało wozy przy takowej muzyce. A propo tuningowania...
Tuning
Przy tym się bardziej rozpiszę, gdyż tuning mechaniczny został ogromnie rozbudowany. Teraz można ustawić ciśnienie w każdej oponie, nachylenie przednich kół względem siebie, nastawić dokładnie każdy bieg, prześwit, i wogle kosmos! Także Autosculpt wreszcie oprócz wyglądu dodaje coś więcej - podczas machania suwaczkami w tunelu powietrznym, każda zmiana wpływa na aerodynamikę wozu i prowadzenie. Teraz bodykit i spojler nie dodaje tylko wyglądu. A propo Autosculptu - nie można już wybierać sobie oddzielnie przedniego zderzaka, tylnego, progów, tylko trzeba wybrać jeden cały zestaw i go przerabiać wedle własnego uznania. A co z tuningiem wizualnym? Również lepiej, oprócz istniejących już naklejek doszła gromada nowych, oraz wielkie udogodnienie. Zwykle po wyborze danego vinylu musiałem go przesuwać z domyślnej pozycji (lewe drzwi) do miejsca docelowego. Tym razem mam do dyspozycji strefy, gdzie naklejka ma się pojawić, czyli mogę sobię wybrać albo nadkole, drugie, tylne, maskę dach, tylny/przedni zderzak, i stamtąd przesuwać w wybrane miejsce. O wiele wygodniej i szybciej można operować vinylami.
Kariera
Zaczynamy jako kierowca z ulicy, który ma zamiar zabłysnąć na wielkich, legalnych imprezach wyścigowych i z amatora stać się Królem Kierownicy. Trzeba stawić czoło czterem typom wyścigów: Grip, Drag, Drift i Próba prędkośći.
-Grip, czyli zwykłe gonitwy na zamkniętych torach - kto pierwszy ten lepszy, ewentualnie inne mutacje takie jak próby czasowe, albo eliminacje sektorowe.
-Drag, zwyczajne wyścigi po lini prostej, na 1/4 albo 1/2 mili, a także nowość: stójki na tylnych kołach! Im dłużej będziemy jechać z przednimi kołami poderwanymi do góry, tym więcej punktów zyskamy.
-Drift, tak jak w każdej innej części, tylko tym razem nie robimy po kilka okrążeń na zamkniętej trasie, tylko krótki odcinek toru, powtarzany 3 razy.
-Próba prędkości - coś nowego, z punktu A do B musimy pędzić co fabryka dała, uważając na przydrożne drzewa/kaniony/remonty drogi lub inne utrudnienia, które przy prędkości 300km/h stają się naprawdę niebezpieczne. Każda z tych dyscyplin ma swojego Króla, którego należy pokonać, aby na końcu zmierzyć się z Królem Ulicy, bossem całego tego podwórka - Ryo Watanabe. Poprzez wygrane w różnych organizacjach wyścigowych zgarniamy kupę kasy, a im ważniejsza organizacja, tym większe wygrane pieniężne i karty nagród - spośród pięciu możemy wylosować jedną i otrzymać nagrodę (karta naprawy wozu, dodatkowa kasa, unikalna część albo karta na darmowe auto).
Ogółem
A po karierze... Dostajemy kupę kasy, i to co nam pozostaje, to albo bawić się w tuning aut, albo powtarzanie przejechanych już wyścigów*. Niestety, w porównaniu do poprzedników, nie możemy sobie wyjechać na ulice miasta, albo wypełnić Serię Prób. Dlatego dobrze mieć zainstalowaną jeszcze inną część, gdzie możnaby sobie odreagować :). Pro Street mimo tego, że odbiega od "tradycyjnej" serii NFS, jest grą bardzo dobrą. Nadal czuć powiew ulicznej adrenaliny, bo nie są to istniejące, oficjalnie wyścigi (DTM, WTCC, czy inne) tylko własny, wykreowany klimat i styl. To odróżnia Pro St. od innych gier, które skupiają się tylko na tym.
Need For Speed: Pro Street - jedna z najlepszych gier tej serii, mająca tyle samo zwolenników jak i przeciwników. ...Ja należę do tych pierwszych.
Ocena Końcowa:
9/10 - Na równi ulubiony z Carbonem, ale ocena wyższa z racji większego dopracowania i lepszej rozgrywki.
*Pozostaje jeszcze multiplayer, lecz nigdy z tego nie korzystałem. :P
Martini
środa, 29 września 2010
niedziela, 26 września 2010
Zamykamy!
Niniejszym ogłaszam upadłość Furoteki!
Od lat nikt tu nie zagląda, od lat nikt nie pisze, więc nie pozostaje mi nic innego jak zakończyć działalność.
Skoro tutaj nic się nie będzie działo, to zapraszam na Szynkę - szynk.blogspot.com
I zainteresowanych na forumsamochodowe.com
Może kiedyś będzie reaktywacja...
Martini
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
