wtorek, 2 listopada 2010

Co się dzieje??




Wiecie co?? Nudzi mi się... Z tego powodu wlane jakiegoś posta choc i tak go pewnie nikt nie przeczyta ale cóż...


A najlepsze, że Martini nic nie wie i będzie miał niespodziewajke:D

Widzę, że tu pusto no to wstawie zdjęcie gościa śpiącego z motorem:D


No to może z nudów ruszę pracę z tym blogiem... Tak, sam dla siebie:D
Pisał wielce znudzony Kill-Bill

środa, 29 września 2010

NFS Pro Street

A jednak wracamy - z nową recenzją!



Kolejny tytuł z serii NFS - Pro Street. Niewątpliwe jest to najlepsza część z "nowszych", niestety - młodziaki jej nie lubią...

 Zaczynamy
W tej częśći przenosimy się z ulicznych wyścigów na tor, pełna legalna rozgrywka. Zupełnie nowy silnik gry, mniej arcade'owy, a ciut bardziej realistyczny. Dlaczego młodziaki jej nie lubią? Bo "eej to jest legalne? Nie można jeździć po mieście i ganiać się z  policją? Phi!".  Jest to gra dla choć trochę starszych graczy i.. i.. no właśnie. Dobra, przejdźmy do tego jak wygląda gra. Grafika - o wiele, wiele lepsza od poprzedników. Oprócz tego, że modele samochodów są ładniejsze i ogólnie gra śliczniej wygląda, to podoba mi się nowy system cząsteczkowy. Otóż w poprzednich grach, dym to był tylko płaski sprite, który imitował wygląd dymu, a tutaj to jest... inaczej. Niewykluczone, że nadal działa podobnie, ale efekt jest stokroć lepszy, nie widać żadnych sprite'ów wbijających się w inne powierzchnie. Kolejną nowością jest model zniszczeń. Zderzenia z innym samochodem już nie kończą się tylko zarysowaniem lakieru, a gruchnięcie w ściane lub okoliczny słup kończy się skasowaniem wozu.
Aut do wyboru mamy około 55, w zależnosci od wersji gry (kolekcjonerska, zwykła i poukrywane wozy). Muzyka jest tam - jak zwykle zresztą - baardzo dobrze dopasowana i klimatyczna. Z początku burzyłem się, że nie ma hip hopów, to jak ma to utrzymać klimat wyścigów..? A jednak, bardzo przyjemnie się prowadziło, a i miło się tuningowało wozy przy takowej muzyce. A propo tuningowania...

 Tuning
Przy tym się bardziej rozpiszę, gdyż tuning mechaniczny został ogromnie rozbudowany. Teraz można ustawić ciśnienie w każdej oponie, nachylenie przednich kół względem siebie, nastawić dokładnie każdy bieg, prześwit, i wogle kosmos! Także Autosculpt wreszcie oprócz wyglądu dodaje coś więcej - podczas machania suwaczkami w tunelu powietrznym, każda zmiana wpływa na aerodynamikę wozu i prowadzenie. Teraz bodykit i spojler nie dodaje tylko wyglądu. A propo Autosculptu - nie można już wybierać sobie oddzielnie przedniego zderzaka, tylnego, progów, tylko trzeba wybrać jeden cały zestaw i go przerabiać wedle własnego uznania. A co z tuningiem wizualnym? Również lepiej, oprócz istniejących już naklejek doszła gromada nowych, oraz wielkie udogodnienie. Zwykle po wyborze danego vinylu musiałem go przesuwać z domyślnej pozycji (lewe drzwi) do miejsca docelowego. Tym razem mam do dyspozycji strefy, gdzie naklejka ma się pojawić, czyli mogę sobię wybrać albo nadkole, drugie, tylne, maskę dach, tylny/przedni zderzak, i stamtąd przesuwać w wybrane miejsce. O wiele wygodniej i szybciej można operować vinylami.

 Kariera
Zaczynamy jako kierowca z ulicy, który ma zamiar zabłysnąć na wielkich, legalnych imprezach wyścigowych i z amatora stać się Królem Kierownicy. Trzeba stawić czoło czterem typom wyścigów: Grip, Drag, Drift i Próba prędkośći.  
-Grip, czyli zwykłe gonitwy na zamkniętych torach - kto pierwszy ten lepszy, ewentualnie inne mutacje takie jak próby czasowe, albo eliminacje sektorowe.  
-Drag, zwyczajne wyścigi po lini prostej, na 1/4 albo 1/2 mili, a także nowość: stójki na tylnych kołach! Im dłużej będziemy jechać z przednimi kołami poderwanymi do góry, tym więcej punktów zyskamy.  
-Drift, tak jak w każdej innej części, tylko tym razem nie robimy po kilka okrążeń na zamkniętej trasie, tylko krótki odcinek toru, powtarzany 3 razy. 
-Próba prędkości - coś nowego, z punktu A do B musimy pędzić co fabryka dała, uważając na przydrożne drzewa/kaniony/remonty drogi lub inne utrudnienia, które przy prędkości 300km/h stają się naprawdę niebezpieczne. Każda z tych dyscyplin ma swojego Króla, którego należy pokonać, aby na końcu zmierzyć się z Królem Ulicy, bossem całego tego podwórka - Ryo Watanabe. Poprzez wygrane w różnych organizacjach wyścigowych zgarniamy kupę kasy, a im ważniejsza organizacja, tym większe wygrane pieniężne i karty nagród - spośród pięciu możemy wylosować jedną i otrzymać nagrodę (karta naprawy wozu, dodatkowa kasa, unikalna część albo karta na darmowe auto).

 Ogółem
A po karierze... Dostajemy kupę kasy, i to co nam pozostaje, to albo bawić się w tuning aut, albo powtarzanie przejechanych już wyścigów*. Niestety, w porównaniu do poprzedników, nie możemy sobie wyjechać na ulice miasta, albo wypełnić Serię Prób. Dlatego dobrze mieć zainstalowaną jeszcze inną część, gdzie możnaby sobie odreagować :). Pro Street mimo tego, że odbiega od "tradycyjnej" serii NFS, jest grą bardzo dobrą. Nadal czuć powiew ulicznej adrenaliny, bo nie są to istniejące, oficjalnie wyścigi (DTM, WTCC, czy inne) tylko własny, wykreowany klimat i styl. To odróżnia Pro St. od innych gier, które skupiają się tylko na tym.  
Need For Speed: Pro Street - jedna z najlepszych gier tej serii, mająca tyle samo zwolenników jak i przeciwników. ...Ja należę do tych pierwszych.

Ocena Końcowa:
9/10 - Na równi ulubiony z Carbonem, ale ocena wyższa z racji większego dopracowania i lepszej rozgrywki.

*Pozostaje jeszcze multiplayer, lecz nigdy z tego nie korzystałem. :P

Martini

niedziela, 26 września 2010

Zamykamy!


Niniejszym ogłaszam upadłość Furoteki!
Od lat nikt tu nie zagląda, od lat nikt nie pisze, więc nie pozostaje mi nic innego jak zakończyć działalność.

Skoro tutaj nic się nie będzie działo, to zapraszam na Szynkę - szynk.blogspot.com
I zainteresowanych na forumsamochodowe.com
  
Może kiedyś będzie reaktywacja...

Martin

środa, 25 listopada 2009

Odwieczna pomyłka

 Dawno nie pisałem, to pora coś machnąć...

Zwykle jak kogoś się spyta o najszybszy samochód, to pada odpowiedź "Bugatti Veyron!" albo "Nie pytaj, bo wiadomo że Veyron" a jednak...


Bugatti Veyron, owszem, jest bardzo szybki, jego najszybsza zanotowana prędkość Max, to bodajże 407 km/h (!). Silnik ma potężny - 16W czyli podwójne V8, o mocy 1000 KM (!).
Jest szybki, jest potężny oraz wielu mylnie twierdzi, że jest najszybszym seryjnynie produkowanym samochodem. Dlaczego mylnie?
Ano:


 SSC Ultimate Aero
 Amerykański super wózek, jak dla mnie z brzydszą linią nadwozia, ale... Silnik ma o połowę mniej cylindrów niż w Veyronie, a wyciska 1200KM! Jego prędkość maksymalna wynosi około 413 km/h czyli zaledwie 6 km/h więcej od Bugatti, a jednak zawsze coś.
Nadal sporo ludzi uważa Veyrona za najszybszy samochód, bo właśnie jego bardziej lansowano. Wszędzie było o Bugattim, a o szybszym od niego Aero, pisano mniej. (Przynajmniej tak mi się wydaje)
Kolejny raz Amerykanie udowodnili, że potrafią. SSC od początku był projektowany do konkurencji dla Veyrona, i udało się!

Piszę teraz do ludzi, co żyli w błędzie. To nie Bugatti Veyron jest najszybszym seryjnie produkowanym autem, tylko SSC Ultimate Aero. Zapamiętać! I nie wprowadzać w błąd innych :P

 Martini

środa, 4 listopada 2009

No i jedziem dalej!

A oto kolejne miejsce z serii "10 najdroższych samochodów na świecie"


Następne miejsce w notowaniu-9:

Lamborghini Murcielago Spyder-$279,900 - 778,570PLN

Wstęp:
No samochód może się podobać, ponieważ jest kabrioletem, a takim można zaszpanować. Lecz ta jego zaleta też jest niezłą wadą bo to jest wózek na lato, a w zime to se nie pojeździsz, bo Cię nieźle przewieje. No jest opływowy, ten akurat ma ładny kolor no dobra w miare spoko.
samochód wyprodukowany przez włoską firmę Lamborghini. Był pierwszym samochodem całkowicie wyprodukowanym po kupnie Lamborghini przez koncern Audi.

Ogólne:
Lata produkcji:2001- do teraz
Liczba wyprodukowanych egzemplarzy: ok. 2 tys.
Projekt: Luc Donckerwolcke
Pochodzenie: Europa
Nadwozie: Kabriolet
Liczba drzwi: 2

Wymiary:
Długość: 4 580 mm
Szerokość: 2 058 mm
Wysokość: 1 135 mm 2 665 mm
Rozstaw kół przednich: 1 635 mm
Rozstaw kół tylnych: 1 695 mm
Masa własna: 1650 kg
Pojemność zbiornika paliwa: 100l

Dane techniczne:
Silnik: V12
Moc silnika (KM): 580,00
Maksymalne obroty: 7500
Maks. moment obrotowy: 650,00
Napęd: 4x4
Przyspieszenie 0->100 km/h 3,85
Prędkość maksymalna: 330
Spalanie (90 km/h): 15,00
Rodzaj paliwa: Pb

Ogólne wrażenie:
No samochodzik sportowy, szybki, laski na pewno na niego lecą. Mnie się tam podoba, nawet lubię Lambo...

Ocena:
7.5/10

Pisau dla was KILL-BILL

czwartek, 29 października 2009

NFS Carbon


 Need For Speed: Carbon
Następny tytuł od EA. Przez wielu uważany za najgorszą część, dla mnie zaś za jedną z najlepszych...

Zaczynamy:
Oprawa graficzna praktycznie jest taka sama jak w Most Wanted, jeśli chodzi o szczegółowość autNatomiast sam wygląd dość inaczej się prezentuje, bo w Carbonie jeździmy ponownie w nocy, a w MW jeździliśmy w dzień i wszystko było w takiej złotej kolorystyce. Samochodów do wyboru mamy koło 50, czyli sporo więcej w porównaniu do poprzednika. Z tym, że w tej części jest wyraźny podział na trzy klasy: Muscle, Exotic i Tuner. Każda z klas ma inne parametry i w każdej z klasy mamy spory wybór aut.
Kariera jest po części powiązana z MW, ale o tym później. Muzyka... Podkład muzyczny jest niewiele gorszy od poprzedniej części, co nie znaczy, że jest zły. Tylko tym razem podczas wyścigów w tle przygrywa muzyka specjalnie kompowonowana dla gry, także przy ściganiu się, nie posłuchamy takich brzmień jak w Most Wanted. A, jeszcze taka ciekawostka. Wybór klasy auta, ma wpływ na muzykę w menu, tak że dla każdej klasy przygrywają inne brzmienia. Ale nie tylko na muzykę. Wybór klasy na początku gry, ma także wpływ na rodzaj odblokowywanych samochodów i dzielnicę, w jakiej będziemy zaczynać.

Miasto:
Palmont City. Wielkością +/- takie samo jak w poprzedniku, lecz wyraźniej podzielone na 4 dzielnice. Ale o tym też później... W tej mieścinie mamy do dyspozycji dość długi odcinek autostrady po środku mapy, ale jej ułożenie i jest mniej wygodne niż w MW. Tutaj też jest policja, ale nie musimy się z nią na siłę droczyć w karierze. I dobrze. :)

 Tuning:
Nie aż tak rozbudowany jak w Undergroundzie, ale o wiele lepszy w porównaniu do Most Wanted. Przede wszystkim pojawiła się opcja Autosculpt. Czyli możemy sobie wybrać zderzaki, progi, spojler, maskę czy dachowe wloty powietrza, i za pomocą kilku suwaków zmieniać ich wygląd. Oprócz części do Autosculptu, są też pełne zestawy bodykitów, których nie da się sculptować. Malowania/Naklejki - o wiele dogodniej. To znaczy, mamy do wyboru bardzo dużą ilość naklejek, i możemy je dowolnne rozciągać, zmieniać kolory, przesuwać, i naklejać ich nieskończoną ilość. Można na prawdę zrobić auto swoich marzeń, nie przejmując się ograniczeniem ilości do naklejenia, czy brakiem ich edytowania. A co z tuningiem mechanicznym? Troszkę lepiej niz w MW, a o tyle, że przy wyborze silinika czy skrzyni biegów można ustawić, czy skrzynia ma być bardziej na prędkość max, czy na przyspieszenie, czy opony mają iśc na trakcje czy na poślizg itp, itd... Ale hamowni i tak brak.

Kariera:
Tutaj troszke bardziej rozpiszę się o karierze. Mianowicie, zaczynamy grę, jak jedziemy do Palmont, a za nami pojawia się Cross. Tak, ten sam z Most Wanteda, tyle że nie jako glina tylko łowca nagród. Oczywiście po powrocie do miasta, nikt nas tam nie lubi. A dlaczego? A to już wyjaśnia filmik, którego szczegółów nie zdradzę :) Bynajmniej chodzi o ponowne wyrobienie sobie reputacji. W jaki sposób? A no, w taki - z pomocą Dariusa (o nim później), musimy podbić wszystkie dzielnice w mieście. Dzielnice są cztery - każda pod wodzą boss'a. Gdy już uda nam się przejąć wszystkie terytoria na danym terenie, dojdzie do konfrontacji z szefem. Szefy są cztery i każdy ma swój zespół: Kenji - Bushido, Wolf - TFK, Angie - 21st Crew i szanowny pan Darius - Stacked Deck. Oczywiście my też, w trackie gry, zbieramy własny zespół, a każdy członek ma inne specjalności (o tym też później). A co z tym Dariusem? To z jego pomocą miasto jest nasze, ale po zdobyciu trzech dzielnic trzech wcześniejszych bossów, sprawa wymyka się spod kontroli i jego teren też przejmujemy, i musimy z nim się zmierzyć w kanionie*, tak jak było z każdym innym szefem. Po pokonaniu Dariusa jest sUodki koniec. Tak, Carbon jest najkrótszą częścią, pod względem kariery. Da się to przejść w... 3 dni(!). Ale pozostają też inne rzeczy do zrobienia...

Ogółem:
 ...Seria Wyzwań. Oprócz kariery mamy jeszcze do przejścia taką Serie. Była już taka w Most Wanted, ale tutaj jest kilkanaście rodzajów zadania (Np. Drfit, Sprint, Kanion) i każde zadanie dzieli się na brąz, srebro i złoto. Po wykonaniu złotka odblokowywuje się nowa część/malowanie/ jakiś inny bonus. Karty Nagród - Również zupełna nowość, zachęcająca do wykonania różnych zadań. Kart jest sporo, a aby zdobyć to, co jest w danej karcie, trzeba zaliczyć każdą ćwiartkę, gdyż każda karta jest rozbita na 4 ćwiartki, czyli 4 zadania, jakie trzeba zrobić. W Karcie do wygrania może być nowe malowanie, spojler, felgi czy nawet dodatkowy samochód. Zespół - w grze da się uzbierać 6 członków. Są trzy specjalizacje, jakie członek może mieć. Scout - czyli zwiadowca, znajduje on wszystkie skróty na planszy. Blocker - spycha on innych uczestników wyścigu. Drafter - jadąc za jego tunelem, gdzie powietrze jest rzadsze, przyspieszamy 2x szybciej.
Ogólnie NFS Carbon jest dla mnie grą bardzo dobrą, ale nie doskonałą. Kariera jest o wiele za krótka, chociaż wszystko ratuje Seria prób, Karty nagród no i tuning.
Dlaczego ludzie uważają Carbona za jedną z najgorszych części? - Ja niewiem...

*Kanion? Jaki kanion? Jest to zupełnie nowy pomysł, to znaczy, wpierw jedziemy za przeciwnikiem, i im bliżej się za nim znajdujemy, tym więcej punktów uzyskamy. Potem sytuacja się odwraca i my musimy odstawić przeciwnika z tyłu i z jak największa ilością punktów dojechać do mety, bo jeśli przeciwnik będzie się trzymał blisko nas, to punktów będzie nam ubywało szybciej.
 
Ocena końcowa: 
8,5/10 - Do Carbona mam szczególny sentyment, być może dlatego, że jest on pierwszym NFS'em, w jakiego grałem tak "poważnie".


Martini 

poniedziałek, 26 października 2009

TOP 10!

Eloł, eloł... Wiem, że długo się nie odzywałem, ale nie miałem zbytnio czasu, a jak go miałem to mi się nic nie chciało. Ale teraz to się zmieni mam nadzieję, że będzie to mojego łysego łebka. Narazie zaczynam nowy ciąg postowy, a mianowicie TOP 10 Najdroższych samochodów świata. Zaczniemy od dołu z racji tego, abyście nazbyt się nie podniecili 1-ym miejscem.

A oto miejsce 10:
Aston Martin V12 Vanquish
Koszt:$255,000 - 709,308PLN










Malutki wstępik:
Hmm... No cóż może się podobać. Ładny kształt, nieźle wygląda jak na samochód seryjny. Jest prdukowany od 2001 roku. Nowsza wersja Aston Martin V12 Vanquish S został ulepszony. Między innymi poprawiono sprzęgło, które do tej pory nie przenosiło dobrze mocy silnika na koła, skrzynie biegów, lecz nadal jest uważana za główną wadę. Poszerzono grill, aby lepiej chłodzić silnik, opuszczono zawieszenie, zainstalowano efektywniejsze hamulce i układ kierowniczy.

Parametry techniczne:
Długość[mm]: 4665
Wysokość[mm]: 1318
Szerokość[mm]: 1923
Rozstaw osi[mm]: 2690
Liczba miejsc: 4
Silnik: V12 - 5,9l
moc[KM] obr./min: 520/7000
Mom. obr[Nm]: 577
Prędkość Max [km/h]: 321
0-100km/h: 4.8s
Produkcja: 2001-2007

Ogólne wrażenie:
Jak dla mnie ten samochód jest nawet fajny, ma duży pojemny silnik, pewnie jest szybki, ale mnie osobiście nie kręci, ma może opływowy kształt, ale dla mnie jest słaby.